Oddech. Życiodajny, oczyszczający oddech. Każda z nas go potrzebuje. I nie chodzi tylko o tlen wypełniający płuca. Przede wszystkim chodzi o powiew, który przepłynie przez nas, uwalniając nową energię z każdego zakamarka serca i duszy. Chodzi o to, aby po prostu zadrzeć kiecę i polecieć… 😉 
Za projektem „Zadzieram kiecę i lecę” stoją dwie wyjątkowe dziewczyny, Kasia i Justyna. Znają się od kilku lat, jednak przełomem okazał się niedawny wspólny wypad w góry, gdzie pomysł zaczął kiełkować. Założenie było jedno – zabierać kobiety na wartościowe warsztaty, jak najdalej od dusznych sal konferencyjnych. Zamiast smutnych ścian miał być bezkres nieba, szepty drzew i kojący dotyk traw. Niezależnie od tego, czy będą to warsztaty marketingowe, biznesowe czy rozwojowe, wszystkie mają mieć wspólny mianownik – bliskość natury.



Projekt zadebiutował warsztatami osiędbania, które poprowadziła Blimsien, w sieci znana jako propagatorka idei girl power i szeroko pojętej idei self care, czyli właśnie osiędbania. W drugi weekend czerwca grupa 10 obcych sobie kobiet zebrała się w Międzybrodziu Żywieckim, żeby zadbać o siebie i swoje wnętrze. Ale czym właściwie jest to osiędbanie…?
Dla każdej z nas będzie to co innego, jednak wszystko sprowadza się do tego, żeby czuć w sobie siłę i równowagę. Aby być szczęśliwą, po prostu.

Czas warsztatowy był niezwykle poruszający, przepełniony kalejdoskopem emocji, wzruszeń i oczyszczających łez. Była to wyprawa po odpowiedzi na bardzo ważne pytania. Bo wbrew pozorom, nie każda z nas wie, co tak naprawdę sprawia, że oczy jaśnieją nam jak rozgwieżdżone niebo. Nie każda wie, jak zaopiekować się swoim sercem. I to właśnie robiłyśmy z Blimsien. Odkrywałyśmy ścieżkę, która prowadzi do tej cudownej krainy. Krainy, w której jesteśmy szczęśliwe i spełnione.

A to wszystko w inspirującym kobiecym gronie. Słuchając historii niby obcych mi dziewczyn, czułam z nimi wielką więź. Czułam, jak rezonuje we mnie każde słowo. Ta wymiana doświadczeń była niezwykle ważna i potrzebna. Dziś kobiety potrzebują siebie i swojej siły bardziej niż kiedykolwiek. Dlatego jestem wdzięczna i wzruszona, że mogłam być częścią tych wyjątkowych chwil.

fot. Agnieszka Wanat
Dopełnieniem całości było cudowne miejsce, w którym się znalazłyśmy. Góry, lasy, jezioro…. Drzewa, które po ulewnym deszczu oddychały głęboko, a my razem z nimi. To fascynujące, jak w pewnych okolicznościach człowiek czuje wielką więź z naturą. Czuje jej majestat i potęgę. Scala się z nią i tworzy spójną całość. Tak… tego nam trzeba na co dzień. Oddychać jednym rytmem z przyrodą i własnym sercem.
fot. Agnieszka Wanat
Po wyjeździe w Beskidy czuję się bardzo osięzadbana. Wiem też, że droga którą podążam już od lat, jest tą właściwą.
fot. Agnieszka Wanat

Agnieszka, Ania, Ania, Justyna, Justyna, Kasia, Marysia, Marzena, Monika, Patrycja, Sylwia, Ula – dziękuję, że pojawiłyście się w moim życiu, dziękuję za każdą magiczną chwilę. Jesteście cudownym przykładem tego, że siła jest kobietą.
fot. Agnieszka Wanat

Już wkrótce będzie następna okazja, aby osięzadbać, 14-16 lipca odbędą się kolejne warsztaty z Blimsien. Oprócz tego najbliższe plany Kasi i Justyny zakładają jeszcze jeden lipcowy wyjazd i dwa sierpniowe. Na każde spotkanie jest tylko po 10 miejsc, znikają bardzo szybko, więc warto zdecydować się czym prędzej.

Jeśli z jakiegoś powodu teraz nie możecie wybrać się na warsztaty z osiędbania, to polecam Wam zakup ebooka „Mały zeszyt osiędbania”. Gwarantuję, że ta symboliczna kwota (niespełna 20 zł) będzie jedną z Waszych najlepszych inwestycji. Ebooka możecie kupić tutaj –> KLIK

Zajrzyjcie też koniecznie na bloga Blimsien, znajdziecie tam mnóstwo wartościowych treści. Odwiedźcie również Kasię i Justynę na ich osobistych stronach. Kasia prowadzi świetnego bloga muzycznego, a Justyna pisze wspaniale o górach i wędrówkach w nieznane.

Kasia, Justyna i Blimsien – fot. Agnieszka Wanat