Święta zbliżają się wielkimi krokami, w większości myślicie już pewnie o podarunkach. Dzisiejszym wpisem chcę Was zachęcić do wybierania tych robionych ręcznie. 

 

 

Nie będzie nic odkrywczego w stwierdzeniu, że kupując od rękodzielnika, kupujesz też kawałek jego serca. Ale tak właśnie jest… Nabywając daną rzecz, kupujesz także historię człowieka, który ją stworzył. Jego pasję, zaangażowanie, pomysł i energię, którą zaklą w swoim projekcie. Takie przedmioty mają duszę, czego nie można powiedzieć o tych, które masowo produkują maszyny.

 

 

Wybierając handmade masz pewność, że dana rzecz jest unikatem. Nawet jeśli rękodzielnik powiela wzór, nigdy nie będzie w 100%  dwóch jednakowych egzemplarzy. Każdy jest niepowtarzalny. I to jest fantastyczne. Posiadać wyjątkową, jedną jedyną rzecz, to bardzo przyjemne uczucie.

 

 

Jeśli starasz się być świadomym konsumentem i wspierać polski rynek, to kupując rękodzieło bardzo często tak się właśnie dzieje. Twórcy w dużej mierze nabywają półprodukty od polskich producentów. Nie twierdzę, że wszysycy i że zawsze, jednak mnóstwo osób jest w tej grupie. Ja sama pracuję wyłącznie na polskiej porcelanie, polskim drewnie i polskich tkaninach. Znam też wielu rękodzielników, którzy wybierają rodzime półprodukty. Oczywiście na rynku jest też obfitość pięnego zagranicznego rękodzieła. Ale jeśli zależy Wam na aspekcie „polskości”, wybierajcie te tworzone przez polskich rzemieślników.

 

Warto też pamiętać, że rękodzielnik to osoba wielozadaniowa. Zazwyczaj twórca to jednocześnie sprzątacz, magazynier, pakowacz, kurier, marketingowiec, księgowy, tragarz… Często są to 1-osobe biznesy, gdzie o wszystko musi się zatroszczyć dana osoba. To dodakowe godziny i dodatkowa praca, której nie widać. Ale miejmy świadomość, że ona jest. Dlatego gorąco apeluję, nie targujcie się z rękodzielnikiem o przysłowiową złotówkę. W pewnym sensie okazujecie tym brak szacunku dla ogromu pracy, którą wykonał ten człowiek. I odpowiedzcie sobie sami, czy w sklepie, kupując rzecz, którą zrobiła maszyna i która kosztuje zdecydowanie zbyt dużo, też się targujecie ze sprzedawcą? No nie… Płacimy bez zastanowienia, wypełniając tym samym portfele dużych korporacji, dla których jesteśmy tylko liczbami. Uszanujmy zatem pracę rąk człowieka, który jest namacalny. Uwierzcie mi, że dla takiego rękodzielnika każdy klient jest ważny i wyjątkowy. A każda sprzedaż to mały sukces.

 

 

Jeśli w Waszej rodzinie lub wśród przyjaciół  jest ktoś, kto zajmuje się handmadem, okażcie mu wsparcie. Jeżeli to co robi, uważacie za wartościowe i Wam się podoba, polećcie taką osobę dalej. Często takie polecenia i marketing szeptany to jedyna droga, aby móc dotrzeć do większego grona klientów.

 

Mam nadzieję, że będziecie wybierać rękodzieło chętnie nie tylko od święta, ale i na co dzień. Zdecydowanie warto wspierać ten segment naszego rynku. I pamiętajcie proszę, że rękodzieło to cała historia… Entuzjazm, cięzka praca, zaangażowanie i pasja. I jak to mawiał klasyk… jest made with love 🙂