Wierzycie  w cuda? One naprawdę dzieją się każdego dnia! Trzeba tylko dobrze patrzeć i nauczyć się celebrować codzienność. Taka właśnie misja przyświeca marce, którą dziś chcę Wam przedstawić. Zapraszam do świata Coodo, gdzie znajdziecie urocze ubranka dla najmłodszych.
Zanim przejdę do meritum, kilka słów o tym jak, dlaczego i po co…
Otóż przesympatyczna Beata, która jest bohaterką tego wpisu, zaprosiła do współpracy Anitę, którą chyba śmiało mogę już nazwać naszym fotografem rodzinnym 😉
Miało być w okolicach Jeleniej Góry, miały być fajne dzieciaczki, najlepiej w komplecie z brodatym tatą 🙂 No kurczę… Wszystko się zgadza! Takim oto sposobem wkroczyliśmy do cudnego świata Coodo for kids. A że bardzo mnie się ten świat spodobał, nie mogło go zabraknąć w tym cyklu.
Wszystko zaczęło się blisko 4 lata temu, gdy Beata i Wojtek zostali rodzicami małej Idy. Dzieci często stają się natchnieniem i inspiracją, tak też było w tym wypadku. Gdy wizja i cała idea nabrała kształtu, zaczęła się intensywna praca nad projektem. Setki rozmów, dziesiątki spotkań, niezliczona ilość nieprzespanych nocy. Plany, pomysły, burze mózgów i wytężone działania. To wszystko pozwoliło, aby Coodo ujrzało światło dzienne.
Co takiego wyjątkowego jest w tej marce? Po pierwsze stworzyli ją fantastyczni ludzie, a to zawsze idzie w parze z czymś super 🙂
Coodo to ubranka z bawełny organicznej, proste i ponadczasowe. Świetnej jakości, dlatego mogą służyć kolejnym dzieciom. Wygodne zarówno dla maluchów jak i dla rodziców podczas zakładania. Zanim trafią do swojego właściciela, przebywają długą drogę, bowiem każdy etap produkcji musi przebiegać zgodnie z wartościami marki. Więcej o wartościach Coodo przeczytacie TUTAJ.
 
 
To co mnie jeszcze urzekło to fakt, że Coodo wspiera rodzimych przedsiębiorców. Metki, nici, wieszaki, pudełka, dodatki – wszystko z polskich manufaktur, Beatę i Wojtka, który bardzo wspiera żonę w działanich, z dostawcami łączą serdeczne relacje. Dla mnie to też ważne, bowiem dobra energia towarzyszy ubrankom od samego początku. A czy może być lepsza wartość dodana, niż zaklęte w produkcie pozytywne wibracje? 🙂

 

 

Oprócz sklepu internetowego powstał także showroom, House of Coodo. To urocze miejsce, gdzie można się poczuć jak w domu. Wygodna kanapa, zapach świeżych kwiatów, pyszna herbata, zabawki dla maluchów – tak,takie zakupy są zdecydowanie przyjemne 🙂

 

Muszę przyznać, że świat Coodo podbił moje serce. To nie tylko piękne ubranka, To takźe wspaniała idea i świetni ludzie.
Nie mogę w tym wpisie nie wspomnieć o tym, jak cudowny był to dzień. Dobra energia eksplodowała w Pokrzywniku. Małe dzieci mają to do siebie, że wywołują wielką radość, czerpaliśmy więc z tego garściami. Ronja, Witek, Staś i mój Gucio rozdawali uśmiechy na prawo i lewo 🙂 Rodzice maluchów okazali się być wspaniałymi osobami, z którymi czas mijał jak ze starymi znajomymi. No i Pokrzywnik… To naprawdę zaczarowane miejsce. Nie wiem jakie zaklęcia gospodarze, Aneta i Stefan, rzucają na ten dom, ale jest w nim jak w bajce. Nie wyobrażam sobie, aby te zdjęcia powstały gdziekolwiek indziej.
A wszystko zamknięte w kadrach przez Anitę, która jak nikt uchwyciła nastrój chwili i idealnie oddała jakość i urok ubranek. Anita rozkochuje w swoich fotografiach, ale o tym już doskonale wiecie 🙂
Cóż więcej mogę dodać…
Zdjęcia mówią same za siebie.
A Beacie wróżę wielki sukces, z takim produktem i z takim sercem po prostu nie może być inaczej 🙂

Linki:
Fanpage Coodo
Sklep online Coodo
Lookbook na blogu Anity
Fanpage Pokrzywnika
Fanpage Anity